Brak i odwyk
Ona też, zważywszy na swoją zażyłość z Albertem obawiała się, że prezes zechce usunąć i ją. Ale przede wszystkim zaniepokoiło ją to, co może czuć sam Albert, jego najbliżsi i jakie to może mieć dla nich konsekwencje. Tysiące myśli przebiegało przez jej skołatany umysł. Aczkolwiek była przekonana, że jej przyjaciel otrząśnie się i pobiegnie naprzód jak Kaczor Donald, który z każdej opresji wychodził cało i z podniesionym łebkiem.
W ostatnim czasie Jadwiga miała mnóstwo zajęć w pracy, co ją bardzo cieszyło. Mimo natłoku spraw jednak trudno było nie dostrzec, że czegoś zabrakło. Są pewne sprawy, o których nie mówiła Albertowi nigdy, jak na przykład ta, że przebywanie z nim dawało jej radość i rozjaśniało szarość dnia pracy.
Można by to pewnie podciągnąć pod swego rodzaju uzależnienie. I teraz gwałtownie przeszła na odwyk. To znaczy odwyk sam ją dopadł, ponieważ ona na to nie miała żadnego wpływu. Albert nie dowie się, że jej go zwyczajnie brakuje. On wkręcał jej umysł na najwyższe obroty, potrafił wspomóc i sprawić, że się szczerze śmiała.